Mężczyzna u psychologa - kiedy warto porozmawiać?
Siedzisz w samochodzie po pracy i przez chwilę nie wysiadasz. Masz wrażenie, że wszystko jest „do ogarnięcia”, ale w środku czujesz napięcie, zmęczenie albo pustkę.
Może od dawna mówisz sobie: „dam radę”. Może nie chcesz nikogo obciążać. Może trudno Ci nawet nazwać, co właściwie się dzieje.
Wielu mężczyzn trafia do psychologa dopiero wtedy, gdy naprawdę trudno już udawać, że problemu nie ma.
Czy mężczyzna powinien iść do psychologa?
Może.
Nie dlatego, że „sobie nie radzi”. Raczej dlatego, że czasem warto zatrzymać się i spokojnie przyjrzeć temu, co się dzieje.
Rozmowa z psychologiem nie musi oznaczać wielkiego kryzysu. Może być miejscem, w którym można uporządkować myśli, nazwać napięcie i sprawdzić, jaki krok jest możliwy teraz.
Z czym mężczyźni zgłaszają się do psychologa?
Powody bywają różne.
Czasem jest to stres w pracy, przeciążenie, wypalenie zawodowe albo poczucie, że wszystko jest na głowie jednej osoby.
Czasem są to trudności w relacjach i komunikacji: kłótnie, oddalenie, milczenie albo problem z powiedzeniem wprost, co naprawdę jest ważne.
Zdarza się też niska pewność siebie, poczucie utknięcia, kryzys po rozstaniu, zmiana zawodowa lub życiowa albo moment, w którym dotychczasowy sposób działania przestaje wystarczać.
Nie trzeba mieć gotowej diagnozy. Nie trzeba wiedzieć, od czego zacząć. Od tego właśnie może być pierwsza rozmowa.
Praca, odpowiedzialność i ciągłe napięcie
Przez 6 lat prowadziłem szkolenia w Altkom Akademia. Pracowałem z osobami, które mierzyły się z presją, komunikacją, asertywnością, stresem i odpowiedzialnością zawodową.
Wiem, że wielu mężczyzn długo funkcjonuje w trybie „trzeba dowieźć”. W pracy, w domu, w relacji, wobec rodziny.
Z zewnątrz wszystko może wyglądać dobrze. W środku może być coraz mniej siły.
W rozmowie psychologicznej nie chodzi o ocenianie tego, jak sobie radzisz. Chodzi raczej o spokojne zobaczenie, ile dźwigasz, co już przestało działać i jaki krok może być możliwy teraz.
„Nie umiem mówić o emocjach"
To częsta obawa.
Wiele osób myśli, że u psychologa trzeba od razu mówić o wszystkim, płakać albo opowiadać rzeczy, których nigdy nikomu się nie mówiło. Tak nie musi być.
Można zacząć prosto:
„Nie wiem, co powiedzieć.” „Ostatnio jestem ciągle spięty.” „W pracy daję radę, ale po powrocie do domu nie mam już siły.” „Nie wiem, czy to jest problem, ale coś jest nie tak.”
To wystarczy na początek.
Jak wygląda taka rozmowa?
W pracy w nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach nie chodzi o ocenianie ani szukanie winnych.
Rozmawiamy o tym, z czym przychodzisz, co jest dla Ciebie ważne i co chciałbyś zmienić. Sprawdzamy też, co już choć trochę pomaga i jaki mały krok może być możliwy w najbliższym czasie.
Nie musisz mieć gotowego planu. Nie musisz umieć mówić „ładnie” o emocjach. Możemy zacząć od konkretnej sytuacji, która najbardziej Cię teraz obciąża.
Kiedy warto rozważyć spotkanie?
Warto pomyśleć o rozmowie, jeśli od dłuższego czasu czujesz napięcie, złość, zmęczenie albo brak sensu.
Także wtedy, gdy trudno Ci odpocząć, coraz częściej wybuchasz, zamykasz się w sobie albo unikasz rozmów z bliskimi.
Spotkanie może być pomocne również wtedy, gdy jesteś w kryzysie życiowym lub emocjonalnym albo stoisz przed zmianą: zawodową, życiową, relacyjną.
Nie musisz czekać, aż będzie bardzo źle.
To nie musi być wielki krok
Dla wielu mężczyzn najtrudniejsze jest samo umówienie wizyty. Potem okazuje się, że rozmowa może być zwyczajna, spokojna i konkretna.
Nie chodzi o to, żeby nagle stać się kimś innym. Chodzi o to, żeby lepiej zrozumieć swoją sytuację i zobaczyć, co można zrobić dalej.
Czasem pierwszy krok to po prostu powiedzieć na głos: „coś mi ciąży i chcę się temu przyjrzeć”.
Przyjmuję stacjonarnie w gabinecie w Lublinie (ul. Bartosza Głowackiego 35) oraz online.