Czym jest Terapia Skoncentrowana na Rozwiązaniach (TSR)?
Przychodzisz do psychologa. Jedno z pierwszych pytań, które słyszysz, brzmi:
„Gdyby jutro rano okazało się, że ten problem zniknął – po czym byś to poznał/a?”
To nie jest prowokacja. To jest fundament Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach.
Skąd się wzięło to podejście?
TSR (ang. Solution Focused Brief Therapy – SFBT) powstało w latach 80. XX wieku w Milwaukee, w Brief Family Therapy Center. Stworzyły je dwie osoby: Steve de Shazer i Insoo Kim Berg. Obserwowali setki sesji terapeutycznych i zauważyli coś prostego – sesje, które kończyły się realną zmianą u klienta, miały jedną wspólną cechę. Skupiały się na tym, czego klient chce, a nie na samym problemie.
Z tego prostego spostrzeżenia wyrosło całe podejście terapeutyczne, stosowane dziś na całym świecie.
Na czym to polega w praktyce?
Jedno z pytań, które często zadaję, brzmi: „Kiedy ostatnio czułeś/aś się choć trochę lepiej – i co wtedy było inaczej?”.
To nie jest ignorowanie problemu. Wiem, że przychodzisz z czymś trudnym – i traktuję to poważnie. W naszej pracy skupiamy się na trzech rzeczach:
Wyjątków – momentów, kiedy problem jest mniejszy lub nie występuje. Bo one zawsze istnieją, nawet jeśli trudno je zauważyć.
Zasobów – tego, co już w sobie masz i co Ci pomaga, nawet jeśli tego nie doceniasz. Może to sposób, w jaki radzisz sobie w pracy. Może relacja z kimś bliskim. Może coś, co robisz intuicyjnie, a co działa.
Małych kroków – jednej konkretnej rzeczy, którą możesz zrobić między naszymi spotkaniami. Nie rewolucji. Mikrokrok.
Pytanie o cud
Najsłynniejsze narzędzie TSR to tzw. Pytanie o Cud (Miracle Question). Brzmi mniej więcej tak:
„Wyobraź sobie, że dziś w nocy, gdy śpisz, dzieje się cud — i problem, z którym przychodzisz, znika. Rano się budzisz. Po czym poznasz, że coś się zmieniło? Co będzie inaczej?”
To pytanie nie jest magią. To sposób, żeby pomóc Ci zobaczyć, czego tak naprawdę chcesz. Bo wielu z nas potrafi precyzyjnie opisać problem — ale nie potrafi opisać rozwiązania. A żeby gdzieś dojść, trzeba wiedzieć, dokąd się idzie.
Dla kogo jest TSR?
TSR sprawdza się w bardzo wielu sytuacjach. Pracuję w tym podejściu z osobami, które:
– mierzą się z trudnymi emocjami i kryzysami życiowymi
– czują, że utknęły i nie wiedzą, jak ruszyć do przodu
– mają trudności w relacjach i komunikacji z bliskimi
– borykają się z niską samooceną i brakiem pewności siebie
– stoją przed zmianą zawodową lub życiową i potrzebują uporządkować myśli.
TSR nie jest dla każdego. Jeśli ktoś potrzebuje diagnozy psychiatrycznej lub leczenia farmakologicznego – skieruję go do odpowiedniego specjalisty. Ale dla osób, które szukają konkretnego wsparcia w konkretnej sytuacji – TSR jest jednym z najskuteczniejszych podejść.
Ile trwa terapia w TSR?
Nie ma sztywnej odpowiedzi. Jednym z założeń TSR jest to, że każde spotkanie ma wartość samo w sobie. Nie planuję z góry „10 sesji”. Niektórym osobom wystarczają 3 – 4 spotkania, inne potrzebują dłuższej pracy. Po każdej wizycie decydujesz, czy chcesz kontynuować.
To jest coś, co wielu osobom daje ulgę – brak zobowiązania na miesiące do przodu. Pracujemy tak długo, jak potrzebujesz. Ani dłużej, ani krócej.
Trzy zasady TSR, które w dużej mierze kierują moją pracą.
„Jeśli coś działa – rób tego więcej.” Brzmi banalnie, ale w praktyce rzadko to robimy. Zamiast tego szukamy nowych rozwiązań, ignorując te, które już mamy.
„Jeśli coś nie działa – rób coś innego.” Nie próbuj tego samego mocniej. Spróbuj czegoś innego. Nawet małego.
„Nie naprawiaj tego, co nie jest zepsute.” Nie musisz rozumieć każdego mechanizmu. Wystarczy, że znajdziesz to, co chcesz zmienić – i zrobimy pierwszy krok.
Czy to jest dla Ciebie?
Nie wiem. Ale jest jeden sposób, żeby się przekonać – przyjdź na pierwszą wizytę. Porozmawiamy. Opowiesz, z czym przychodzisz. Nie musisz niczego przygotowywać, nie musisz znać odpowiedzi na żadne pytanie. Resztą zajmiemy się razem.
Przyjmuję stacjonarnie w gabinecie w Lublinie (ul. Bartosza Głowackiego 35) oraz online.